Dylemat odnowy

Dylemat odnowy

Doszedł nam dzisiaj dylemat nowy –
Dokąd prowadzi droga odnowy.
Bo, że przez mękę ta droga wiedzie,
Wiedzą ci wszyscy, co żyją w biedzie.

Cóż mają robić? Żyją, bo muszą,
Cierpieć za przeszłość, tamtą – komuszą.
Cierpią, bo wierzą, że los się zmieni
I zapanuje też raj na ziemi.

Tak mi mówiono, dano nadzieję,
Że tamte czasy, to stare dzieje,
Więc trzeba w ręce brać sprawy swoje,
By żyć za „pan brat” z nowym ustrojem.

Wytężał umysł człowiek, główkował,
Wizją przyszłości się delektował.
I nagle spadło coś jak grom z nieba,
Że w tych realiach skromnie żyć trzeba!

Trzeba żyć skromnie dla potomności,
Przestrzegać zasad wstrzemięźliwości,
Przez tydzień pościć i do komunii,
I tak wypleni się post-komunizm.

Grzmią głosy z góry, że pusta kasa,
Więc trzeba mocno zaciskać pasa.
Obżarstwo – grzechem, skromnie żyć trzeba –
Wystarczy mleko i kromka chleba.

Zaciska pasa robol, rencista,
Choć kiszki grają, bieda przyciska:
Przywykł do tego, wie – umrze głodny!
Nasyci ucho – marszem żałobnym!

Żyje jak Łazarz, lecz w sposób godny
Stanie przed Panem zmarznięty, głodny
I przed Najwyższym wypowie zdanie:
„Piekło na ziemi – przeżyłem, Panie”!
Kwiecień 1996r.