Nie taka dziura – wieś Cicha Góra

Nie taka dziura – wieś Cicha Góra

Gdy jeszcze jej nie znałem,
Myślałem, że to dziura,
Lecz wnet się przekonałem,
Jaka jest Cicha Góra.

Cóż o niej więcej powiem,
Każdy na pointę czeka.
Prostą więc dam odpowiedź:
Cicha Góra urzeka.

Urzekła dotąd wielu
Ta przestrzenna równina,
Ten raj fasoli, chmielu
I mlecznych krów kraina.

Taką zapamiętałem,
Z tamtych młodzieńczych czasów.
Tu energię czerpałem,
Z pól, łąk zielonych, lasów.

Nauczeni porządku
Ludzie nawykli znoju,
Budzą się do obrządków,
A wcześniej do udoju.

By funkcjonować z rana
Trzeba siły moc – werwy,
Ptasi śpiew – zapach siana,
Zszargane koi nerwy.

Na wsi czas wciąż ucieka
Robić w kółko coś trzeba.
Rolnik nie może czekać,
Aż manna spadnie z nieba.

Cóż dla mnie ta wieś znaczy?
Do wspomnień się odwołam:
Tu pierwszym miejscem pracy
Była miejscowa szkoła.

Głęboko tkwi w umyśle,
Więc często ją wspominam
I ciągle ciepło myślę
O wspaniałych dziewczynach.

Treningom poświęcała
Czas wolny dziewcząt paka,
Lecz laury zdobywały
Mistrzynie szczypiorniaka.

By wszystkim się odwdzięczyć,
Wspomnieć muszę koniecznie
O grupie sześciu dziewczyn
Uzdolnionych tanecznie.

Wiedza – klucz do sukcesu.
Kuźnią jej szkoła była.
W niej to młodzież bez stresu
Intelekt swój kształciła.

Kto losu jest sternikiem,
Może ziścić cel marzeń.
Orator jest prawnikiem,
Prymus został lekarzem.

Tu zawsze coś się działo,
I za to wieś tą cenię.
Co ją integrowało?
Festyny – akademie.

Choć trudno w to uwierzyć,
Tradycja pozostała.
A za to się należy
Szacunek – cześć i chwała.

Celem ludzi statecznych,
I zadaniem niezłomnym,
By dzieje wsi uwiecznić,
Zachować dla potomnych.