Ta rura, rura, rura

Ta rura, rura, rura

Wrzeszczy ktoś, drze się, że straszna dziura!
Ludzie zbierają się jak na zew.
Leje się woda, bo pękła rura,
A mnie zalewa – jaśnista krew.

Z pozoru sprawa prosta jak rura,
Problem, jak dziurę znaleźć – w tym sęk.
Na dziurze w rurze zna się fachura,
Co wie, że w złączu rury spaw pękł.
Gdyby miał łatać dziurę ktoś z biura,
Stanąłby wryty – blady jak trup.
W rurach z natury błąd tkwi w strukturach,
Feler i gejzer wody jak słup.

Awaria funkcje inne wyznacza,
W opiece niech więc ma dobry duch.
Bez wody trudno przetrwać – bez sracza,
Trauma szczególnie, gdy boli brzuch.

Rzadka awaria to anomalia,
Fekalii wokół cuchnących w bród.
Strzeż Panie, by nie doszła znienacka
Sraczka, bo byłby dopiero smród.

Brygada z WOD-KAN oczekiwana
Zdiagnozowała – przerdzewiał dynks.
Wody nie będzie do jutra rana,
Jasna cholera – masz babo plyndz!..

Mistrzowie w branży słowem fachmani,
Co ich wyróżnia? Uniform – sznyt.
W nomenklaturze swej określani:
Kał-Boy – Szambelan i Gówniarz – Sztyft.

Kał-Boy do akcji osprzęt rychtuje,
Szambelan działań obmyśla plan.
Gówniarz, choć pietra ma – dumę czuje,
Że jest w spec -grupie z branży WOD-KAN.

Kał-Boy Gówniarza – Sztyfta musztruje,
„Ty Terminator – patrz i się ucz.
Szambelan w szambie nim zanurkuje
Musi mieć w ręce – właściwy klucz!”