Telewizyjny kit, czy kicz?

Telewizyjny kit, czy kicz?

Telewizyjny program dnia
Drażni mnie, bulwersuje.
Buta, agresja sięga dna,
Złości wprost, irytuje.

Pomysł, koncepcja, język, ton,
Politycznych mutantów
Niszczy świętości – władzy tron
I samych dyskutantów.

Szukałem w telewizji coś,
Patrzę, a tu corrida,
Interlokutor – zacny gość
I dziennikarska gnida.

Przepytywany – styl, image,
Widać – ważna Persona.
Tamten – niesympatyczna twarz
Ze złości, aż czerwona!

Czepiał się jak ogona rzep
Hardy, naburmuszony.
Gość zawsze mądre zdanie rzekł,
Jak człowiek wykształcony.

Nie chodzi mi o dobór słów.
Kto ma, niech głosi rację!
Wiem każda z „gadających głów”
Ma swoją orientację.

Jestem „Za”, by na alarm bić
Wobec poczynań „góry”
Kto jednak śmie publicznie lżyć,
Nie ma za grosz kultury.

Rzekłem już „A”, to aż do „Zet”
Odegram swe wariacje,
Inaczej w „Te-Vał” – program Bzdet
Zniweczy demokrację.

Niech telewizja wzniesie się
Nad poziom – ponad wzloty,
Bo wielu widzów dobrze wie,
Że wokół dość głupoty.

Niech Prezes konsumuje sam
To danie zamiast zupy,
Lecz niech nie wciska kitu nam
I nie zawraca…. Głowy!!!