Wojna elit na górze

Wojna elit na górze

Słuchając radia, czytam gazety.
Nie wiem czy prawda to, czy też bzdury,
Bo włos się jeży wszystkim – niestety –
Z powodu wojny elit – tych z góry.

Spoglądam w ekran – wielki uczony,
Jakby poświata od niego bije.
Ja mam uwierzyć w jego androny,
Ze lepsze jutro ma być – lecz czyje?!

Kiedyś przy wodzu był ustawiony,
Dziś chce być pierwszym, z czym się nie kryje.
Wierzy w co mówi – zadowolony,
Lecz ja coś czuję – że pod kimś ryje!

Można mu wierzyć? I w tym sęk leży.
Dziś do obietnic każdy jest skory.
Ludziom wierzącym, trudno uwierzyć,
Że ktoś otwiera puszkę Pandory!

Gdzie solidarność w „Solidarności”?
Zszargano świętość, miast aureoli!
Głoszona cnota świątobliwości
Zmieszana z błotem, cichnie krzyk glorii.

Boję się wojny elit na górze.
Zażarta walka trwa przy korycie.
Patrzę jak przeżyć, lecz gdy się wkurzę,
To zacznę bić się o godne życie!!!