Żeby kózka nie skakała

Żeby kózka nie skakała

„Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała”.
Cytując mądre przysłowie, coś na temat ten Wam powiem:
Chciało się raz bratu Zosi do sadu przez płot przeskoczyć,
Bo na okazałych drzewach, owoc zaczął już dojrzewać.
Józek miał już plan gotowy, chociaż głową do połowy
Sięgał płotu. Znalazł sposób. Skrzyknął głośno parę osób
I rzekł do nich – Moi mili, chcę żebyście posadzili
Mnie na płotu tego szczycie. Sprawność moją zobaczycie.
Dalej sobie już poradzę, skoczę – susem rów przesadzę.
Dla mnie to jest „małe piwko”, Biegam jak sarenka – szybko,
Bo ja jestem małym zuchem. Jabłek prędko za pazuchę
Ile wlezie – zapakuję. Was też nimi poczęstuję!
Tak kolegom plan wykładał, sprężył się, do skoku składał –
Kiedy płot się w mig zawalił. Zamiar na panewce spalił.
Cała sprawa się wydała, zbiegła się wnet wioska cała.
Nim znaleźli Józka w rowie, przyjechało pogotowie.
Zanim chłopca przebadali, dwa zastrzyki w pupę dali.
Lekarz orzekł – Zdrów i cały, z tydzień będzie obolały.
Lecz czy będzie nadal fikał? Rzekł ktoś – Będzie, bo ma bzika.
Myśli, że jest sarną, kotem, na psotę ma wciąż ochotę!
Wiele było przy tym śmiychów, bo choć zuch, bał się zastrzyków.
Trzeba jednak skarcić Józka, bo wciąż myśli – jak ta kózka,
Która mamy nie słuchała – skoczyła źle i cierpiała.
Przeżył Józek chwile trudne i w dodatku – złamał siódme
Z dekalogu przykazanie. Ze wstydu obiecał mamie,
Że jak czegoś już zapragnie, to poprosi – nie ukradnie!
Odtąd, by nie mieć kłopotów spogląda na sad zza płotu.
Dobry już jest chłopak z Józka, nie chce cierpieć – tak jak kózka.
Czas więc na podsumowanie i pointy zapamiętanie:
„Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała!”
Styczeń 2002r.