Zwody – wedle wody

Zwody – wedle wody

Co dzień do wodociągów
Dojeżdża szef z Grodziska,
Bo pasją jego życia
Jest praca sercu bliska.

Ta pasja, to nadzieja,
Że oto się otwiera
Nowa życiowa szansa
Na stołku menadżera

Człowieka, menadżera
Powinno się hołubić,
Bo robi coś takiego
Co mało kto to lubi

Ten, który nic nie lubi,
Nie umie, nie potrafi
To wścieka się i miota,
Że może go szlag trafić.

W łańcuchu zależności
Człowiek ogniwem małym.
Trafi kosa na kamień,
Szuka więc dziury w całym.

Pan wie zaś doskonale
Jak jest w rzeczywistości,
Wymądrzać się potrafią
Z reguły ludzie prości.

Ci mądrzy, nieomylni,
Poddani deformacji,
Bezkarni za plecami
Kolesiów z orientacji

Więc zamiast brać nervosan,
Na takich – gwiżdż pan z rana:
„Ramona”, „Kiedy ranne”,
Albo „Asta maniana”

To sposób, by przetrzymać
Naloty i podchody.
I wdrażać swą koncepcję,
Jak czerpać zyski z wody

Kto umie w mig ocenić,
To, co się dzieję wokół,
Ten pomysł wnet w czyn wdraża
Świadomie krok po kroku.

Wśród wielu form działania,
Przemyśleń – propozycji,
Powstała – SUW – zachodni,
Styl nowej inwestycji

Tu wedle technologii,
Pomysłu Calligana,
Powstało coś. To stacja
Do wody uzdatniania

Cieszmy się z inwestycji
Nowo uruchomionej,
Choć z winy jednej firmy,
Termin był zagrożony

Dobrze, że to, co miało
Szczęśliwie się skończyło,
Lecz przez te przeciwności
Zdrowia i sił ubyło

Niech zdrowa woda doda
Nam zdrowia i ochłody,
Od dziś – za wodociągi
Pijmy – po szklance wody.