Ten Poznaniak – wart poznania!

Ten Poznaniak – wart poznania!

Uściski dłoni, kwiaty – laudacje,
Uśmiechy – buźka i gratulacje.
Każdy dziś z gości życzenia składa,
Bo takt – kultura tego wymaga.
Forma – styl świadczy, że będzie gala
I wystrojona jak na bal sala.
Bliscy, znajomi, są przyjaciele,
Artyści, VIP – y i oficjele.
Widać – zanosi się niezła feta
W sam raz na miarę dorobku Lecha.
Jego rys życia – wart jest poznania.
Kość z kości – krew z krwi – stary Poznaniak.
Lech Konopiński, szczun z Chwaliszewa,
Co wedle reguł w gwarze dojrzewał.
Chował się w miejscu, gdzie się urodził
I gdzie do szkoły powszechnej chodził.
Kumpli miał nawet z innej ulicy,
Bo umiał bawić się w piaskownicy.
Wiedział, co daje flirt z dziewczętami,
Więc z dojrzałości tej zdał egzamin.
Człek w przedwojennych czasach zrodzony,
Dziś ojciec dzieciom – mąż Hani żony.
Tej, która w domu czeka z obiadem,
Najlepszy z teściów – kochany dziadek.
Dla lenia szkoła drogą przez mękę.
On zaś – „Marcinka” jest absolwentem.
Kiedy studiował, widział, jak w porę
Semestr zaliczyć – stąd jest doktorem.
W okresie, gdy się doktoryzował
Ripostą celnie gafy pointował.
Pointa – spryt – koncept – myśl twórcza – wena
To wręcz wzorcowe cechy showmana.
Poeta – tekściarz i aforysta,
Autor piosenek i widowiska.
Nowator wszelkich form i fraszkopis,
Znawca „Rynku lnu oraz konopi”.
Człowiek z tytułem nauk doktora,
Przeszedł wpierw w „Głosie” staż redaktora.
W tej to redakcji, gdy terminował
Form literackich różnych próbował.
Wydając pisma „Kaktus” i „Pyra”
Zwalczał zło lekiem zwanym satyra.
To, co napisał spamiętać trudno,
Wykonał pracę żmudną, lecz chlubną.
Tak bez kadzenia – człowiek wspaniały,
Stąd pean na cześć – słowa pochwały.
Dokonał dużo. Za to, co zdziałał
Należna Jemu dziś cześć i chwała.

Miał być życiorys – wyszło kazanie,
Bo ja pisałem to na kolanie.
A jeśli Państwo czepiać się chcecie,
Z Internecie się więcej dowiecie.