Wiele wielebnemu

Wiele wielebnemu

Gdy rano wstałem, oprzytomniałem
Gdy z kalendarza to wyczytałem
Czarno na białym – wynika z niego,
Że imieniny dziś – Wielebnego.

Ojciec Wielebny – proboszcz parafii
Zrozumieć ludzi – umie, potrafi.
Tu da dyspensę, tam znów rozgrzeszy –
Wie, że normalny śmiertelnik grzeszy.

Błądzi człek w życiu – ciężko haruje
I żyjąc w biedzie już pokutuje.
Myśli – „Po śmierci, czy los się zmieni?
Czy w niebie będzie tak – jak na ziemi?”

Chłopu przyjemność daje gorzoła
Ważne, by przyszedł też do Kościoła
Gdzie może swoją oczyścić duszę,
By znów przez tydzień cierpieć katusze.

Morały prawić wszystkim? Czy aby?
Kazania przecież domeną „baby”.
Ta lubi plotki i się naga-da,
Lecz czy potępiać za to wypada?

Zaczęła wszystko prababka Ewa,
Mogła się oprzeć choć o pień drzewa.
Silniejszą jednak pokusa była,
Miała ochotę – więc się skusiła.

Raz się skusiła, gdy spróbowała,
Cierpi przez babę wspólnota cała.
Nie każdy w porę przed złym się strzeże
Bezpiecznie więc żyć w grupie z pasterzem.

Proboszcz dla wszystkich jest tu pasterzem
Strzeże od złego w co święcie wierzę,
Jest Ojcem dla nas i duchem Syna
Na wieki wieków niech „wiarę” trzyma.
Maj 2005r.